Na polach sucho, uprawy mają się kiepsko. Czy to już klęska?

Pogoda daje się coraz bardziej we znaki naszym rolnikom. Gdy osoby wypoczywające, na przykład nad jeziorem, zachwalają brak deszczu, rolnicy z utęsknieniem wpatrują się w niebo. 

2018-06-12_4.png

 

W Jaroszewie trochę popadało dwa tygodnie temu. To jednak nic w porównaniu z opadami jakie mamy w innych regionach. Wiem, że padało dość mocno na południu Wielkopolski. Deszczu ostatnio dostały okolice Gniezna. Jaroszewo, okolice Mieściska niestety ani kropli. To odbija się na uprawach. Zboże odczuwa już znacznie skutki braku deszczu. Przyglądam się kukurydzy, bo i brak opadów na niej się zacznie również odbijać - przyznaje Józef Juszkiewicz, rolnik i działacz rolniczy z Jaroszewa pod Mieściskiem. Jak się okazuje taka sytuacja jest w całym naszym powiecie.

- Mam szeroki kontakt z rolnikami w całym regionie i z tego co obserwuję w naszej okolicy duży wpływ na brak opadów ma układ wodny. Dolina Noteci, liczne jeziora. Taki pas suszy ciągnie się od Skoków przez Wągrowiec w kierunku Szczecinka. Już nie raz obserwowałem, że wszędzie indziej padało, tylko nas omijają deszcze. Tak samo jest i tym razem. Dlatego też wielu naszych rolników z utęsknieniem wyczekuje deszczu - tłumaczył w rozmowie z „Tygodnikiem” Aleksander Olejniczak, rolnik, a zarazem obserwator pogody z Rgielska pod Wągrowcem.

Na upały narzekają nie tylko rolnicy uprawiający zboża, ale także i hodowcy. - To będzie kolejny trudny rok dla rolników. Sam hoduję bydło i wiem, jak bardzo wzrosły koszty produkcji. Mówię tu choćby o wodzie, której zwierzęta muszą dostawać w takich upałach dużo więcej. Susza da się we znaki także na polu. Możemy się spodziewać, że plony będą niższe. Pytanie tylko, jak bardzo... - zastanawia się Krzysztof Bednarski z Pawłowa Żońskiego.

Jak przekonuje Juszkiewicz, w tym momencie trudno jest jeszcze jednoznacznie ocenić o ile niższe będą plony ze względu na suszę.

- Natura ma to do siebie, że chce wydać plon. Regeneruje się. Przykład można zobaczyć także i u nas. Rzepak po zimie był słaby. Jednak później odżył. Gdyby w końcu przyszedł deszcz, to niewykluczone, że także poprawiłaby się sytuacja zbóż. Jednak te na słabszych glebach zaczynają już podsychać - przyznaje Juszkiewicz.

Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami wągrowieckiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa czy z racji na suszę, słabsze zbiory, rolnicy z naszego powiatu mogą liczyć na wsparcie finansowe z ich strony. Jak się okazuje aktualnie nie ma żadnych środków na rekompensaty w startach w uprawie spowodowanych suszą.

Jak przyznał przedstawiciel agencji w Wągrowcu, nasz oddział czeka na ewentualne ustalenia, środki z „góry”. Sam nie zgłaszał do tej pory nigdzie problemów jakie mogą nastąpić ze względu na brak wody w powiecie wągrowieckim.

- Taka sytuacja wcale mnie nie dziwi. Urzędnicy zawsze czekają na ruch z ministerstwa. Sami nic nie robią. Ja jednak jestem odmiennego zdania. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że zawsze mówią o problemach, zgłaszam je. Tak będzie i tym razem. Nie zamierzam czekać na ruchy z ministerstwa tylko sam będą informował jego przedstawicieli o problemach - zapowiada Juszkiewicz, który jest działaczem związku Samoobrona.

Czy ostatecznie do naszego powiatu zawitają wyczekiwane od dawna przez rolników deszcze? Czy zboża się zregenerują?

A może grozi nam rzeczywiście klęska z powodu suszy?

Autor: Arkadiusz Dembiński